Top Responses
-
Współuzależnieni to ludzie, którzy stale, z uporem i z wielkim nakładem sił starają się wymusić pewien stan rzeczy. (thats so me~)
✔ Nadzorujemy i kontrolujemy w imię miłości.
✔ Robimy to, ponieważ "staramy się tylko pomóc".
✔ Robimy to, ponieważ wiemy najlepiej, jak powinno być i jak inni powinni się zachowywać.
✔ Robimy to pownieważ mamy racje, a inni się mylą.
✔ Nadzorujemy, ponieważ boimy się tego nie robić.
✔ Robimy to, ponieważ nie wiemy co innego możemy zrobić.
✔ Robimy to, aby powstrzymać ból.
✔ Nadzorujemy, ponieważ myślimy, że musimy to robić.
✘ Nadzorujemy, ponieważ nie myślimy.
✘ Nadzorujemy, ponieważ tylko o tym możemy mysleć.
✔ I na koniec, możemy nadzorować dlatego, że zawsze tak robiliśmy.
--"Koniec współuzależnienia", Melody Beattie.
"Jak przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się o siebie". c:
Wypożyczyłem to dziś z biblioteki i nie mogę się oderwać *____* -
powinien odkrywać mnie powoli. JAKKOLWIEK TO NIE BRZMI.
-
Jeśli kiedykolwiek znajdzie się persona, która będzie w stanie ze mną wytrzymać i stworzymy razem coś na kształt związku – postawię na szczerość, oczekując jej w zamian.
W głębi duszy liczę, że będzie ze mną szczera. Chyba jestem głupi…
Po co się łudzę?
Sądzę, iż z pewnością istnieje kilka faktów, jakie mogłoby mego przyszłego partnera zaszokować. Nie byłoby mi łatwo je wyjawić, wywlec na światło dzienne. Ale przemógłbym się – miłość rzekomo dodaje sił oraz uskrzydla. Bylebym rychło nie spadł w dół na tych połamanych skrzydłach… -
Ja Ci powiem tak.
Facet jest myśliwym. Kobieta - sarną. Gdy sarna dobrowolnie mu się odda i położy pod drzwiami jego radość będzie tylko chwilowa. Nie będzie miał tej satysfakcji, że to on ją zdobył. Że się nie natrudził, nie napocił.
Gdy swoimi siłami zdobędzie ją, po wielu próbach. Wreszcie będzie mógł powiedzieć "TAK, TO JA JĄ UPOLOWAŁEM. TYMI REKAMI! NATRUDZIŁEM SIĘ! ALE OPŁACAŁO SIĘ!"
: D
Mam jeszcze porównanie kobiety do kiełbasy, ale może już nie będę się tak mądralować xD -
nie,nutka tejmeniczości zawsze wskazana.ja też nie wiem pewnie o Nim wszystkiego i tak jest dobrze.gdybyśmy wszystko o sobie wiedzieli to nie chcieli byśmy odkrywać tejmnic tej drugiej osoby,znudziło by nam sie.
-
Ciężko jest powiedzieć komuś wszystko, nie przelejesz mu przecież całej swojej wiedzy o samym sobie, która praktycznie zawsze pozostaje niezgłębiona.
Mówię to, co wydaje mi się warte zakomunikowania. Nie ograniczam się przez wzgląd na to, że mogę zepsuć wszystko jednym słowem. To chyba na tym ma polegać miłość, prawda? To akceptacja. Pewna spójność dwóch osób. -
Żeby jeszcze bardziej się zniechęcił do mnie? No fuckin way!
Uważam, że w związku liczy się przede wszystkim zdolność do akceptowania drugiej osoby, jej wad, zalet i również tego, że nie chcę nam czegoś powiedzieć. Jeśli będzie miał potrzebę mi coś powiedzieć, to okej, ale nic na siłę. Nie zamierzam naciskać, bo sama nie chciałabym być truta. Pewne rzeczy po prostu człowiek chce zamknąć w sobie i nie wypuszczać ich na światło dzienne. -
nie da się, po prostu nie da się wiedzieć o kimś wszystkiego. to niemożliwe. można bardzo dużo, można większość, ale nie wszystko. uważam, że w związku powinno się być szczerym, ale niepotrzebnym jest mówienie drugiej osobie 'wszystkiego'.
-
Jaldaboath's responses are protected.
uważam, że każdy powinien mieć 'małe sekrety', stuprocentowe otworzenie sie i wyznanie każdego szczegółu z życia jak na spowiedzi nie jest ani konieczne, ani rozsądne bo zawsze istnieje ryzyko, że przez to możemy być skrzywdzeni.
A czy człowiek jest w stanie wiedzieć WSZYSTKO na temat drugiej osoby? Niekoniecznie partner. Z racji, iż sami nie znamy siebie do końca, raczej mało prawdopodobny jest fakt, by ktoś znał tajemnice, o których nawet my-posiadacze, nie jesteśmy świadomi.
Człowieka poznaje się bardzo długimi latami. To dynamiczna istota, która ulega nieustającej przemianie. Niektóre fakty mogą być nieaktualne za jakiś czas, a osoba druga może nie mieć o tym pojęcia. Jesteśmy niestabilni, wraz z większą świadomością zmieniamy poglądy, a zmianę poglądów wyprzedza zmiana osobowości (choćby w niewielkim stopniu).
Lecz pomijając fakt, że bardzo wątpię w to, iż ktokolwiek jest w stanie wiedzieć WSZYSTKO na mój temat, uważam, że w związku obie strony zasługują na kredyt wolności. Nikt nigdy nie przywłaszczy sobie nikogo całkowicie, nie zwiąże naszego ducha łańcuchami. Druga osoba ma wybór, czy od nas odejść, czy zostać i ten wybór należy się każdemu. Tajemnica to ciekawy element w związku, który czyni go ciekawszym.
Tak. Są rzeczy, o których nie chcę i nie powiem nikomu. W stosunku do drugiej osoby żywię to samo podejście. Nawet nie chciałabym wiedzieć WSZYSTKIEGO na temat bliskiej mi osoby. Nie lubię nudy.Nie powinniśmy od razu mu wszystkiego opowiadać jak biografii, o pewnych rzeczach może się dowiedzieć przy jakiejś okazji tudzież wcale, po co miałby wiedzieć o każdym szczególe? Oczywiście powinien być poinformowany na ważne tematy.
wolałabym powiedzieć , bo w związku chodzi głównie o sczerość i zaufanie :)
Każdy i tak posiada swoje sekrety.Czasem lepiej, żeby partner o nich nie wiedział.
skoro się z kimś jest, to ma się do niego zaufanie i wiesz, ze możesz powiedzieć jej wszystko i masz pewność, że ta osoba nie zmieni nastawienia do Ciebie. i tak powinien wiedzieć wszystko
Uważam, że nie musi wiedzieć wszystkiego, jeżeli nie chce. No nie będę raczej opowiadała swojego życiorysu, nie zapytana. Niemniej jednak, zatajenie czegoś, jest złe :c A w związku potrzebna jest szczerość ♥~
Przepraszam, jestem forever alone :>
nie powinien wiedzieć od razu wszystkiego. związek polega też na coraz głębszym poznawaniu siebie. no i w tym wieku chyba nie ma co mówić o 'wiem o tobie wszystko' za kilkadziesiąt lat może porozmawiamy.
End of top responses. View all responses »




Loading...





















